Suszone owoce są dzisiaj łatwo dostępnym produktem. Można je dostać niemal w każdym sklepie. Niestety nie należą do najtańszych.
Naturalny proces suszenia wymaga czasu i na szczęście ma niewielki wpływ na zawartość składników odżywczych
w owocach. Pamiętajmy jednak, żeby czytać etykiety takich bakalii i omijać opakowania, które zawierają siarczany lub
są dodatkowo dosładzane – jak widać TUTAJ
Ważne jest również to, że takie owoce są pokarmem wysoko węglowodanowym, więc osoby chore na cukrzycę czy insulinooporność powinny ostrożnie korzystać z dobrodziejstw bakalii.Na przykład w 100 g winogron mamy około 18 g węglowodanów, a w 100 g rodzynek ilość węglowodanów jest jest ponad czterokrotnie większa!
Ja od niedawna sama suszę owoce i polecam każdemu, kto ma czas, ale przede wszystkim chęć. A dlaczego polecam bakalie ? Ponieważ:
Rodzynki – zawierają fosfor, który pomaga w zachowaniu równowagi kwasowo – zasadowej, poprawiają pracę tarczycy (jod)
Morele – są cennym źródłem błonnika, żelaza, potasu i boru, zawierają witaminę A i C oraz likopen – przeciwutleniacz
Figi – zawierają błonnik, wapń, potas oraz witaminy z grupy B. korzystnie działają na układ krwionośny i pracę serca.
Śliwki – są źródłem potasu, fosforu oraz błonnika, zawierają antyoksydanty, ale trzeba uważać z ilością ponieważ mają właściwości przeczyszczające.
Jabłka – regulują procesy trawienne, wzmacniają układ odpornościowy, są źródłem potasu, witamin z grupy B.
Nie bójmy się zatem suszonych owoców ale jedzmy je z głową i umiarem.
suszone owoce ….<3 mniaaammm..ale przy mojej insulinoodporności tak ciężko o ten umiar…. ;(